W myśl obowiązującej ustawy terminacji ciąży można dokonać w 3 przypadkach: jeżeli ciąża jest wynikiem czynu zabronionego (do 12 tygodnia ciąży), w przypadku zagrożenia życia lub zdrowia matki oraz w przypadku ciężkich i nieuleczalnych wad dziecka (do momentu osiągnięcia przez nie zdolności do samodzielnego życia poza organizmem kobiety, czyli w praktyce jakiś 22-24 tydzień).
Jeżeli przesłanką są wady genetyczne przed podjęciem decyzji należy wykonać badania genetyczne (amniopunkcję lub biopsję kosmówki). Jeżeli mowa o wadach rozwojowych - tu potwierdzeniem są zwykle badania USG. Decyzja o kontynuowaniu lub przerwaniu ciąży należy tylko do rodziców, lekarze w takiej sytuacji nie mogą jej podjąć ani namawiać do żadnego z rozwiązań.
Brzmi w sumie prosto. W praktyce to najtrudniejsza i najbardziej bolesna decyzja, jaką życie przed Tobą stawia. Czy jest nadzieja, że dziecko urodzi się w terminie? Czy ma szanse na normalne życie? Czy jesteśmy mu w stanie zapewnić właściwą opiekę? I czy jesteśmy w stanie pogodzić się ze śmiercią własnego dziecka?
Od momentu, kiedy pierwszy raz przedstawiono mi tę opcję, w myślach błagałam, żeby los mi tego oszczędził. Żeby serce przestało bić i żebym nie musiała podejmować tej decyzji. Niestety. Los nie okazał się łaskawy. Dostałam do ręki papier i długopis, lekarz podyktował mi treść "podania" do konsultanta wojewódzkiego. W życiu nie czułam się gorzej. Jak można prosić o coś takiego? Do ostatniego momentu pytałam lekarza, czy są jakieś szanse, że będzie dobrze. Nie odpowiedział.
Jak wygląda terminacja? To sztucznie wywołany poród - podawane są leki wywołujące skurcze, następuje poród siłami natury, a następnie wykonywany jest zabieg łyżeczkowania w celu dokładnego oczyszczenia macicy. Może to trwać od kilku godzin do kilku dni. Brzmi masakrycznie, ale tak jest lepiej dla kolejnych ciąż - mechaniczne rozwieranie szyjki może ją uszkodzić. Ból to kwestia indywidualna, ale można poprosić o środki przeciwbólowe. Następnego dnia po zabiegu najczęściej wychodzi się do domu.
Położne zwykle pytają, czy chcesz zobaczyć dziecko albo nawet przytulić. Jeśli ktoś czuje się na siłach nic nie stoi na przeszkodzie. Przed wyjściem ze szpitala pytają jeszcze, czy chcesz skorzystać z urlopu macierzyńskiego (potrzebna jest rejestracja w USC) i pochować dziecko.
Co ze sobą zabrać do szpitala? Koszulę nocną (taką do wyrzucenia, bo pewnie nie będziesz chciała jej już nigdy zobaczyć), szlafrok, coś do czytania, telefon z ładowarką, wodę mineralną, coś do zjedzenia (do zabiegu trzeba być co najmniej 6h na czczo, po znieczuleniu nie można jeść przez kolejne 2h, więc warto mieć ze sobą coś na potem). Bliska osoba też jest niezbędna - ciężko przez to przejść samemu.
Co dalej? Okres powinien przyjść po 4-6 tygodniach. Do tego czasu absolutny zakaz współżycia, ze względu na ryzyko infekcji. W przypadku jakichkolwiek niepokojących objawów (obfite krwawienie, skrzepy, nieprzyjemny zapach, ból) należy natychmiast skontaktować się z lekarzem. Jak zwykle po zabiegu, trzeba odebrać wyniki badania histopatologicznego. Zazwyczaj profilaktycznie przepisywany jest też antybiotyk. Czyli w zasadzie jak po poronieniu.
Czym się różni terminacja od poronienia? Decyzją. W przypadku poronienia dziecko już nie żyje, więc rodzicom oszczędzone jest podejmowanie decyzji. Technicznie rzecz biorąc, wygląda tak samo. Nigdy nie sądziłam, że będę komuś zazdrościć poronienia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz