niedziela, 4 lutego 2018

Kamień milowy

Ciąża po stracie ma swoje kamienie milowe. W moim przypadku to początek siódmego tygodnia - wtedy poprzednim razem dowiedziałam się, że serce nie bije. Gdy więc w ten sam dzień w drugiej ciąży idę do toalety i odkrywam lekkie brązowe plamienie w myślach żegnam się też z tą kolejną ciążą.

Korzystanie z prywatnej opieki zdrowotnej daje ten komfort, że w zasadzie nie musisz czekać na wizytę. Toteż na chybił trafił wybieram lekarza dostępnego od zaraz i biegnę na wizytę. Kiedy mówię, że jestem w ciąży, że plamię, że poroniłam poprzednim razem, od razu trafiam pod USG. Serce bije, wszystko jest w porządku, plamienia są niewiadomego pochodzenia, ale nie zagrażają ciąży. Mam nie dźwigać, unikać tłocznych miejsc ze względu na jesienne infekcje i tyle.

Jestem histeryczką. Ale po takich przejściach podobno mi wolno. Lepiej wyjść na hipochondryka niż pluć sobie w brodę, że nic się nie zrobiło.

Będzie dobrze, prawda? Musi być!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz