sobota, 27 stycznia 2018

Poroniłam. Co dalej?

Poronienia się zdarzają, tak samo jak ciąże biochemiczne. To jednak nie powód, żeby znowu zdać się na los. Zaczynam od poszukiwań lekarza, który mi pomoże - koleżanka po przejściach podaje mi namiar, tradycyjnie sprawdzam opinie w Internecie i zapisuję się na wizytę.

Lekarz budzi zaufanie. Tłumaczy to, co już wiem, bo wyczytałam. Że poronienia na tym etapie (6/7 tydzień) najczęściej wynikają ze złego połączenia albo wad komórek, które nie są związane z rodzicami. Że to mógł być wynik przeziębienia z gorączką, które mnie dopadło w 4 tygodniu. Mówi, że jest kilka badań, które powinniśmy wykonać, ale nie zaleca głębszej diagnostyki, bo na tym etapie nie ma sensu. Czas zaufać lekarzowi.

Jakie badania zleca?

- USG ginekologiczne - żeby sprawdzić, czy wszystko zostało poprawnie wyczyszczone
- różyczka
- toksoplazmoza
- cytomegalia
- żółtaczka
- wymazy w kierunku Chlamydii, Myceoplasmy i Ureoplasmy

Dodatkowo, pomna złych doświadczeń, po pierwszym okresie sprawdzam jeszcze prolaktynę. Ponieważ czekam na wyniki badania histopatologicznego na wszelki wypadek kontroluję, czy BHCG spada.

Wyniki są dobre, więc po pierwszej miesiączce mamy zacząć działać. I zaczynamy, pełni nadziei. Bo wiecie, jeśli nie doświadczyłaś długich starań to tym razem też tak będzie. Zabieg miałam w kwietniu, pierwszy okres w maju, więc... poród w lutym, prawda? Well...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz