wtorek, 23 stycznia 2018

Dziecko raz poproszę!

Rok. Po takim czasie bezskutecznych starań w naszym przypadku powinniśmy się zgłosić do lekarza. Serio? Mam tracić rok? Nigdy nie należałam do specjalnie cierpliwych. Dlatego też po 1 (!) nieudanym cyklu udałam się do lekarza, któremu powiedziałam wprost - znam założenia, ale to mnie wykończy. Nie chcę czekać roku, żeby potem dowiedzieć się, że wystarczyło coś zmienić, wyleczyć i mogłoby się udać wcześniej.

W tym przypadku intuicja mnie nie zawiodła. Wystarczyło jedno badanie i jeden lek. I jeden idealnie wycelowany raz. Kiedy kilkanaście dni później okres nie przyszedł byłam wściekła. Na wszystko i wszystkich - to ja tu się szprycuje lekiem, a okres się spóźnia? Co to ma być? Mężowi też się oberwało - no bo ja się tu szprycuje lekiem a on jest zmęczony? Przecież po jednym razie nie ma szans...

Cóż - są. Czasami to wystarcza. Aczkolwiek jest to ryzykowna strategia i raczej żaden lekarz Wam jej nie poleci. Cytując MamęGinekolog, najszybciej zachodzą w ciążę najbardziej kochające się pary. To pewnie prawda, aczkolwiek czasem sam seks nie wystarcza. Pomoc lekarza może okazać się nieodzowna i jeśli czujecie, że nie wytrzymacie tej presji, nie czekajcie. Nic skuteczniej nie zabija radości z seksu niż brak tej wyczekiwanej drugiej kreski. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz